informacjepoleć nas

Poinformuj znajomych o istnieniu strony, przez kliknięcie w link poleć nas.

ankieta

Czy uważasz, że gimnazja powinny być zlikwidowane?

Pokaż wyniki
lista mailingowa

Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o tym co się dzieje w twojej szkole - zapisz się na naszą listę mailingową.

kalendarium
Wtorek, 2017-10-17
Imieniny:
Antonii, Ignacego
lista mailingowa
Logo BIP
http://www.youtube.com/watch?v=ZSm0PB68CnQ
Jesteś tu: » Strona główna » Noc w bibliotece.

Noc w bibliotece.

Dawno, dawno temu. Za siedmioma górami i szóstą rzeką, w odległej galaktyce. Przepraszam, pomyliłam kwestie. W tajemniczej mieścinie, z której nie ma powrotu, odbyło się coś, co zgromadzeni zapamiętają na wieki. Otóż, dnia trzeciego miesiąca lutego, o niewiadomej fazie księżyca i porze na powierzchni Marsa, miało miejsce coś, co lepiej zachować w sekrecie. 

Najróżniejsze potwory przekroczyły próg naszego Hogwartu. Powiedziałabym, że powitali nas prefekci i sam Dumbledore, ale my mieliśmy we własnej samego Hagrida! I jak tu człowiek może nie chcieć udać się do jego chaty (biblioteki) i wypić kakao kremowe (poczytać książki) oraz odlecieć na hipogryfie. No jak ludzie? Eh... Mugole. Kiedy wszyscy zebrali się w rytualnym kręgu... Znowu! Przepraszam Was bardzo, ale ktoś pomieszał mi przemowę. Fred! George! To nie wy? To kto?! Ah... Racja. Pikachu #1 i Pikachu #2. Więcej was nie mieli? Wracając. Zebrali się do kręgu odczytując starożytne księgi, część natomiast była zajęta pobytem w kącie tajemnic rzucając zaklęcia. Po miłym i spokojnym wstępie, stwory w oczekiwaniu na mistyczny pokarm bogów (pizze), wynajęli kwartet smyczkowy (głośnik), rozpalili ognisko (kolorowe światła) na środku lochu (korytarza). po dość specyficznym tańcu samego Lucyfera (Lucyfaks też był) z Pikachu #1 i Pikachu #2, nadszedł czas na strawę, po której pragnienie ugaszaliśmy wysokoprocentowymi soczkami owocowymi. W trakcie nie mogło się obyć bez tańca, w prehistorycznym obuwiu, gościa w masce, który był na tyle tajemniczy, że nikt tak na prawdę nie wiedział kim jest. Oh! Zapomniałabym! Nie można było nie zauważyć dwóch członków rodziny ADAMsów! Mimo pozostawienia części świetnej wieczerzy, stwory aż paliły się (ha! Dobre, ale nie, nie było żadnego wampira) do istnego pojedynku "a tamta widziałaś jak się ubrała". Po bitwie lepszej niż w niejednej przygodówce i "Krzyżakach" stoczyli walkę na wrzask. No co? Potwory też mają programy rozrywkowe. Ale za dużo już wypaplałam. Jak już wiecie zaszczycił nas swoją obecnością przerażający Lucyfer, ale nie zapominajmy o egipskiej bogini kotów (Lucyfaks był zadowolony) - Bastet! I bardzo dobrze, że nas odwiedziła. Tylko pod błogosławieństwem muzycznej bogini, nasze utwory nie mogły być słabe. Słabe jak Zeus przy rozwścieczonej Herze. Uważajcie na krowie placki, nieszczęśnicy. Zwieńczeniem całości był seans (filmowy), na którym niestety część odpadła z gry. Lecz reszta się tym nie przejmowała i nawet ruszyła na poszukiwania psa Baskervillów. Nocne Łowczynie wyruszyły na polowanie na demony (Lucyfer uciekał szybciej niż Harry na widok dementora, serio), a Hermiona starała się nie potraktować kogoś zaklęciem. Poszukiwania i łowy, co prawda, nie wyszły, ale było fajnie. Gdy ktoś zauważył wychylającą się głowę zza rogu, nie przejmował się tym. Wszyscy wiedzieli, że to tylko Romeo szukający Julii. Biedaczek pomylił schody z balkonem. Ucztom i pląsom nie było końca. Wielką fiestę zamknęliśmy ostatecznym wrzaskiem (karaoke), a wszyscy udali się do siebie, by straszyć w swoich rejonach, przed górowaniem słońca (nadal nie wiem czy był tam jakiś wampir).


Aleksandra Brudzyńska IIIA



Noc w bibliotece - film.

Opracowanie: szkolnastrona.pl