informacjepoleć nas

Poinformuj znajomych o istnieniu strony, przez kliknięcie w link poleć nas.

ankieta

Czy uważasz, że gimnazja powinny być zlikwidowane?

Pokaż wyniki
lista mailingowa

Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o tym co się dzieje w twojej szkole - zapisz się na naszą listę mailingową.

kalendarium
Niedziela, 2018-05-27
Imieniny:
Amandy, Jana
lista mailingowa
Logo BIP
http://www.youtube.com/watch?v=ZSm0PB68CnQ
Jesteś tu: » Strona główna » V NADWIŚLAŃSKIE DYKTANDO

V NADWIŚLAŃSKIE DYKTANDO

Mottem V Nadwiślańskiego Dyktanda były słowa Janusza Korczaka: „Źle mówić lub pisać – to znaczy krzywdzić swoją mową tych wszystkich, którzy ją budowali”.

Dyktando miało miejsce w Zespole Szkół im. Jana Śniadeckiego w Wyszogrodzie 13 kwietnia 2018 r. Tradycyjnie gośćmi honorowymi i prowadzącymi byli: znawca języka polskiego, prof. dr hab. Jerzy Bralczyk oraz dr Grażyna Majkowska - mistrzyni frazeologii. Przygotowali oni i odczytali tekst dyktanda. Wśród 110 odważnych uczestników znaleźli się gimnazjaliści ze szkół w: Wyszogrodzie, Małej Wsi, Czerwińska, Bulkowa, Młodzieszyna i Bodzanowa oraz uczniowie szkół ponadgimnazjalnych w Płocku i Gąbinie, a także gospodarze i zaproszeni goście - grupa VIP. Tegoroczny tekst był naszpikowany pułapkami ortograficznymi, przysporzył trudności niejednemu z uczestników. Najwięcej wątpliwości wywołały wyrazy: podenerwowany, przedzierzgnęła, możnaż, kurażu, kontrahentów.

Naszą szkołę reprezentowali: Bartosz Brzeziński, Zuzanna Fidelska, Natalia Jasińska Magda Kazimierczak, Julia Kopeć, Aleksandra Misiakowska, Kamil Smulski, Weronika Wawrzyńczak, Julia Zientara. Do Dyktanda uczniowie przygotowani byli przez P. Bożenę Pielacińską. No i najważniejsze…., miło nam poinformować, że III miejsce w kategorii Gimnazjum zdobyła Magdalena Kazimierczak – uczennica kl. II B.

Gratulujemy laureatce i życzymy kolejnych wspaniałych osiągnięć!

Dla zainteresowanych, w przyszłym roku kolejna edycja Dyktanda!!!.                                 

Tekst tegorocznego wyglądał następująco:

Ich półtoraroczny, półoficjalny, co by nie powiedzieć jednak superatrakcyjny związek Hortensja ni stąd ni zowąd ograniczyła do cosobotnich spotkań w baśniowo-romantycznej scenerii hotelu Dwór Złotopolska Dolina. Skądinąd nie najtańszego, ale jakżeby mogli, mówiła pół drwiąca, pół serio, spotykać się w jakimś obskurnym, mało znanym zajeździe. Niepodobna pojąć, jak ta kobieta cud, o ponadprzeciętnym QI, wymarzona towarzyszka życia każdego mężczyzny, niespodziewanie przedzierzgnęła się w wyrachowaną bizneswoman o niby o arystokratycznych manierach. Gdzieżby umiał jej do dorównać w e-mailowej korespondencji kierowanej do jej anglo-amerykańskich kontrahentów. Nierzadko widział, jak sfrustrowana machała ręką na jego anachroniczną polszczyznę. Miałżeby jej zaimponować znajomością staro-cerkiewno-słowiańskiego? Należałoby, myślał podenerwowany, chodząc po brudnosinozielonym hotelowym dywanie, zszarzały ze zgryzoty, zerwać ten z rzadka już satysfakcjonujący związek. Znów by, zrazu nieporadnie, ale z czasem coraz śmielej, zwłaszcza po setce anyżówki wypitej dla kurażu, wspinał się na wyszogrodzką skarpę i wpółukryty w chaszczach obserwował, jak czarno-brązowo-szara samiczka bekasa kszyka rzuca się niczym strzała do przodu, przelatuje pod nogami intruza zygzakiem, wydając bezsprzecznie harde, gardłowe "ecz". Albo jak ciepłolubne, żwawe żołny odpoczywają na telegraficznych drutach, błyszcząc w słońcu niczym klejnoty. Możnaż chcieć więcej?

Opracowanie: szkolnastrona.pl